Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Dwa osiołki uratowane przed rzeźnikiem. Dzięki interwencji pracownicy kwidzyńskiej firmy Polkont udało się uratować zwierzęta

Karolina Staniszewska
Karolina Staniszewska
Dwa osiołki trafiły do Fundacji Koniki Moniki. Zwierzęta udało się uratować dzięki interwencji i wsparciu firmy Polkont z Kwidzyna.
Dwa osiołki trafiły do Fundacji Koniki Moniki. Zwierzęta udało się uratować dzięki interwencji i wsparciu firmy Polkont z Kwidzyna. Fundacja Koniki Moniki
Dzięki interwencji pracownicy kwidzyńskiej firmy Polkont udało się uratować dwa osiołki. Zwierzęta miały trafić na rzeź, ale znalazły bezpieczny kąt w Fundacji Koniki Moniki z Zawady Nowej (województwo mazowieckie). - Firma Polkont wsparła Fundację Koniki Moniki brakującą kwotą na wykup zwierząt i ich bezpieczny transport na teren Fundacji - mówi pani Aleksandra, dzięki której osiołki zostały uratowane.

Firma Polkont pomogła uratować osiołki

Firma Polkont, której główny oddział znajduje się w Kwidzynie, a która zajmuje się sprzedażą oraz wynajmem kontenerów w całej Polsce oraz Europie, udowodniła, że w biznesie też jest miejsce na wielkie serce. Ogromna empatia i szybkie działanie pomogło uratować dwa istnienia. Na początku stycznia, dzięki interwencji pani Aleksandry, pracownicy kwidzyńskiej firmy Polkont, udało się uratować dwa osiołki, które miały trafić na rzeź.

- Oto historia, jakich być może jest wiele, choć być nie powinno. Zaniedbane zwierzęta w rękach osoby całkowicie obojętnej na potrzeby żywych istot. Mowa o dwóch uroczych osiołkach, które na swojej zawodowej drodze, w czasie codziennych czynności służbowych zauważyła pani Aleksandra – menagerka firmy Polkont - czytamy w komunikacie firmy.

Jak dalej się dowiadujemy, osiołki, które przebywały w prywatnym gospodarstwie, miały zostać przekazane do rzeźni.

- Ogromna empatia oraz poczucie odpowiedzialności sprawiły, że pracownicy firmy postanowili zareagować na to niehumanitarne zachowanie właściciela zwierząt. Natychmiast wykupiono je i zapewniono im bezpieczne schronienie tymczasowe - informuje firma Polkont.

Następnie firma skontaktowała się z Fundacją Koniki Moniki z Zawady Nowej w województwie mazowieckim, która od lat zajmuje się ratowaniem koni.

- Współpraca w organizacji transportu i zapewnieniu zwierzakom kochającego domu przebiegła wzorowo. W opiekę nad zwierzętami włączyła się także lokalna społeczność i organizacje prozwierzęce, co pokazało jak ta sytuacja potrafi zjednoczyć środowisko obywateli z lokalnym biznesem. Osiołki są już bezpieczne, a firma Polkont jest dumna z postawy pani Aleksandry oraz innych pracowników zaangażowanych w pomoc zwierzętom.

Poprosiliśmy, by sprawę również skomentowała pani Aleksandra.

- Jako osoba aktywnie wspierająca organizacje niosące pomoc i ratunek zwierzętom, śledzę losy, poczynania oraz aktualne apele o pomoc zwierzętom najbardziej potrzebującym ludzkiej interwencji (Facebook/Instagram/powiadomienia milowe). W tych trudnych czasach, zwierzę po mału zaczyna być wreszcie dostrzegane jako istota czująca, której należy się szacunek i wdzięczność za służbę człowiekowi. Nierzadko ciężką, wyczerpującą i nieadekwatnie zrekompensowaną przez człowieka. Z uwagi na powyższe, a także na wielkie serce i sympatię Zarządu firmy Polkont do zwierząt, postanowiłam pomóc ze zdwojoną siłą - mówi pani Aleksandra, manager firmy Polkont.

Jak dodaje, osobiście wsparła finansowo Fundację Koniki Moniki.

- A by dla tytułowych osiołków stał się Wigilijny Cud, zaangażowałam szefów. Firma Polkont nie zawiodła i tym razem! Wsparła Fundację Koniki Moniki brakującą kwotą na wykup zwierząt i bezpieczny ich transport na teren Fundacji. Firma Polkont wychodzi naprzeciwko takim inicjatywom, za co jestem niezmiernie wdzięczna i dumna. Liczę, że dzięki rozpowszechnieniu informacji, że POLKONT pomaga ratując życie tych, których ktoś już skreślił, zarazimy chęcią pomocy jeszcze więcej firm i osób prywatnych. Nie tylko finansowo, ale też materialnie przekazując niepotrzebne koce, kołdry, materace czy też karmę, której jak wiadomo nigdy za wiele. Można też w ramach inicjatywy przygotować budy ocieplone dla psiaków czekających w schronisku na swój Cud - dodaje pani Aleksandra.

Jak dalej dowiadujemy się z relacji pani Aleksandry, osiołki to trafiły na jeden z padoków Fundacji, przeszły kwarantannę i poznają swoje nowe stado.

- Jestem w stałym kontakcie z p. Moniką z Fundacji i będę śledzić ich losy. O losach zwierząt, które nie są już potrzebne ludziom (przede wszystkim mówimy tu o osłach, koniach, kucach czy z gospodarstw prywatnych, ze szkółek jeździeckich czy znad morskiego oka), Fundacja dowiaduje się od lokalnych handlarzy, którzy skupują zwierzęta, tuczą i oddają na ubój..na terenie Polski, Niemiec. Czasem dobre osoby same zgłaszają, że sąsiad czy ktoś im znany nie traktuje dobrze konia, chce się go po prostu pozbyć, bo np. już dziecku znudziło się jeżdżenie konno…albo że koń zaczął kuleć, chorować lub cokolwiek co wykluczyłoby go z aktywności i zadowalania właściciela. Cena wykupu zwierzęcia od handlarza to cena jego kilogramów na skupie mięsa. Brzmi strasznie biorąc pod uwagę, że wielokrotnie takie zwierzę było kochane, traktowane jako członek rodziny - podsumowuje.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kwidzyn.naszemiasto.pl Nasze Miasto