MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

48. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Polskie kino dobiera się do dawnych tajemnic

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Wideo
od 16 lat
Jan Holoubek poszukuje swego miejsca w kinie. I podobnie, jak było z jego reżyserskim debiutem „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, teraz w „Doppelgänger. Sobowtór”, reżyser opowiada o zdarzeniu, które, jak twierdzi, miało miejsce w rzeczywistości.

Szczegóły tego wydarzenia Holoubek roztrząsa z godną uwagi drobiazgowością, która wymaga od widza zdolności do rozwiązywania powojennych zawiłych szarad rodzinnych. Twórca przy tym dotyka - nie znanych zwykłemu śmiertelnikowi - reguł szpiegostwa. Doppelgänger to taki agent, który robotę szpiega wykonuje pod przykrywką ukradzionych personaliów

Podwójne życie szpiega

W jednym z wywiadów Holoubek mówił, że przedstawiona w filmie historia wydała mu się niezwykle interesująca i jak na polskie warunki nietypowa, ponieważ w Polsce nie robi się filmów szpiegowskich, a przynajmniej o tę tematykę zahaczających. W „ Doppelgänger” jest to sięgająca wczesnych lat powojennych historia dwóch rzekomych braci, Hansa i Janka. Akcja filmu rozgrywa się równocześnie po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Otóż Hans w latach 70-tych wyemigrował z Polski na Zachód i osiadł w Strasburgu. Prowadzi tam podwójne życie. Pracuje w solidnej firmie, a równocześnie prowadzi robotę szpiegowską.

Agenci na cmentarzu

Holoubek stworzył thriller psychologiczny. W szpiegowską współpracę Hansa z obcym wywiadem reżyser głębiej nie wnika. Ogranicza się do spotkań członków tajnej organizacji na cmentarzu. Pokazuje ich robotę jakby „między wierszami”. Wyłania się jednak kwestia bardziej zagadkowa. Hans i Janek nic o sobie nawzajem nie wiedzą. Janek jest inżynierem, mieszka z rodziną w Gdańsku, pracuje w stoczni. W pewnym momencie jednak zaczyna on sobie uzmysławiać, że nie jest synem kobiety, która go po wojnie wychowywała. Zaczyna szukać prawdy o sobie i swoim urodzeniu.

Szpieg plądruje cudzy dobytek

Hansa też coś podobnego dręczy i chociaż powody dociekań z jego strony nie są w pełni klarowne, zabiera się do rozszyfrowania „familijnej” zagadki. Zdalnie w operacjach komputerowych namierza osobę Janka w Gdańsku i od tej chwili film zaczyna nabierać rumieńców. Hans udaje się do Gdańska i tutaj zakrada się do mieszkania Janka, gdzie plądruje jego gabinet. Hans w Gdańsku spotyka się także ze swoimi rodzicami, ale o Janku nie rozmawiają, z czego wynika, że Janek na pewno nie jest jego rodzonym bratem. Hansowi jednak udaje się zbliżyć się do osoby Janka na rekreacyjnym pomoście nad Motławą. Stoją obok siebie ramię w ramię. Palą papierosy i milczą. Janek nie domyśla się, że ma obok siebie rzekomego brata. Lecz Hans, kiedy widzi, że Janek ma blisko siebie żonę i dzieci, nagle rezygnuje z zamierzonej rozmowy o przeszłości, po czym bez słowa pomost opuszcza.

Katalog inwigilacji

Dziwnym trafem w tegorocznym festiwalowym Konkursie Głównym o nagrodę Złotych Lwów, w Gdyni rywalizują cztery dzieła związane z podłą komunistyczną inwigulacją. W „Raporcie Pileckiego” Krzysztofa Łukaszewicza prowadzi ona do ponurej zbrodni. Robert Gliński w filmie „Figurant” sportretował postać esbeka, który przez dwadzieścia lat inwigulował Karola Wojtyłę. Z kolei
Sebastian Buttny w „Świętym” pokazuje prowokację w obsesyjnym śledztwie, wymierzonym w polski Kościół. To dramaty historyczne. Ale pojawił się także utwór w pełni współczesny, reżyserski debiut Grzegorza Dębowskiego „Tyle co nic”, film o dochodzeniu w sprawie tajemniczej śmierci rolnika, który brał udział w wiejskim proteście pod domem posła występującego przeciw interesowi polskiego rolnictwa.
Kino czasem plądruje mało znaną publiczności przeszłość, ale i nie zaniedbuje czasu teraźniejszego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: 48. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Polskie kino dobiera się do dawnych tajemnic - Dziennik Bałtycki

Wróć na kwidzyn.naszemiasto.pl Nasze Miasto