MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Spacer na weekend. Sopockie Łazienki Północne i Południowe dawniej i dziś, czyli plaże, jakich nie pamiętamy

Grażyna Antoniewicz
Grażyna Antoniewicz
Łazienki Północne dziś...
Łazienki Północne dziś... 123rf
Przenieśmy się w czasy, gdy mieszkający w sopockim Dworze Francuskim pewien aptekarz z Poznania portretował w parku ludzi, a koło mola cumowała niemiecka łódź podwodna. Czasy, gdy w Sopocie drewniany płot odgradzał na plaży panie od panów - a więc do roku 1880. Wtedy to plaża zapełniona była ludźmi... w ubraniach.

W koszach plażowych siedziały panie ubrane w suknie, w kapeluszach na głowach, na dłoniach miały rękawiczki czy mitenki, a parasolki chroniły je od słońca. Panowie byli w żakietach, kamizelkach i kapeluszach. Na plażach Europy damę obowiązywały dwa stroje: jeden do przebywania w wodzie i drugi poza nią. Nie do pomyślenia było, aby pani pokazywała się publicznie w mokrym, przylegającym do ciała ubraniu. Dlatego stawiano przebieralnie, biegnące kilkanaście metrów w głąb morza, gdzie pływaczka zaraz po wyjściu z wody mogła się przebrać i wrócić, nie wywołując zgorszenia. Na plażach publicznych, na których nie było stałych przebieralni, powszechnie korzystano z tych ruchomych na kołach (ciągnęły je konie). Tak więc wchodzono do wody z wozów. Początkowo odważne zwolenniczki morskich kąpieli brodziły w trzewikach na nogach, w czarnych pończochach podwiązanych tasiemkami, w słomkowych kapeluszach lub nieprzemakalnych czepkach. Z czasem strój zaczął odsłaniać to i owo.

Lunety w cenie

Jak wyglądały pierwsze kąpiele w Bałtyku? Nieżyjący już gdański pisarz Edgar Milewski tak pisał: „Kąpiący się mężczyźni oddzieleni byli od zażywających kąpieli dam ustalonym przez moralistów tysiącem... kroków. Napoleońskie lunety zapewne były wówczas w cenie. Uzdrowiskowe tradycje Sopotu sięgają XVI/XVII stulecia, gdy zaczęli tu stawiać swe rezydencje wypoczynkowe gdańscy patrycjusze. Pierwsze sopockie łazienki, czyli kabiny, służące do rozbierania się przed kąpielą, wybudowane zostały pod koniec XVIII w. przez magnackie rody Przebendowskich i Sierakowskich w miejscu, gdzie stoi obecnie Grand Hotel.

Policjanci na straży

Istniejące od roku 1903 Łazienki Północne (zlokalizowane były kilkaset metrów na północ od mola, w stronę Gdyni), a Łazienki Południowe (po przeciwległej stronie mola, kilkaset metrów w stronę Gdańska) istnieją od 1907 roku. Sopockie łazienki dla dam (w Parku Południowym) i odrębne dla mężczyzn (w Parku Północnym) znajdowały się od siebie w odległości około 400 metrów. Porządku na tym odcinku strzegli dwaj policjanci. Ich zadaniem było pilnować, by w godzinach „kąpielowych”, od 6 do 11 i od 15 do 18, nikt się nie kąpał w morzu poza wyznaczonymi punktami. Rybacy nie mogli łowić z łodzi w odległości mniejszej niż 1,5 km od brzegu. Przypominał o tym specjalny proporzec na maszcie zakładu kąpieli ciepłych, a z wieży Domu Kuracyjnego - duży zegar.
Budki kąpielowe ustawiano na podwyższeniach, aby nie były od spodu atakowane przez wodę podczas burz i sztormów. Na zimę rozbierano je i magazynowano, podobnie jak pomosty i drewniane chodniki prowadzące z plaży do wody.
Sopot był pierwszym kąpieliskiem niemieckim, w którym od roku 1904 zezwolono na wspólne usytuowanie obok siebie trzech rodzajów łazienek: damskich, familijnych (wspólnych dla obu płci) i męskich. W latach dwudziestych minionego wieku zanikł również ten podział.

Małe zasolenie Bałtyku

W reklamach z okresu międzywojennego silnie akcentowano walory klimatyczne Sopotu, wynikające z dużego nasłonecznienia oraz czystości powietrza nasyconego tlenem, solą i jodem. Czynniki te, jak podkreślano, wpływają korzystnie między innymi na zmiany w krążeniu krwi oraz na jej skład chemiczny. Jednocześnie przypominano, że zasolenie wody morskiej w rejonie Sopotu wynosi przeciętnie 8 promili, czyli jest czterokrotnie mniejsze aniżeli w innych morzach (daje to mniejsze poczucie gorzkawego smaku w ustach).
Spośród przedwojennych urządzeń rekreacyjnych nie uchowały się do naszych czasów ani rozbieralnie, ani zadaszone pomosty ze schodkami. Nie zachował się budynek w Łazienkach Północnych. Na fotografii z 1910 r. widać okazałą budowlę na skraju plaży, z dwoma kopulastymi wieżami, dużymi półkolistymi oknami, o charakterystycznej „lekkiej”, kurortowej konstrukcji. Po wojnie niszczał, w części rozebrano go w latach pięćdziesiątych, potem stanowił już tylko niejasne wspomnienie świetności z okresu międzywojnia. Przetrwał natomiast, wzniesiony w roku 1907, malowniczy drewniany budynek w Łazienkach Południowych, nawiązujący stylem do regionalnej architektury norweskiej, a mieszczący niegdyś salę restauracyjną, sklepiki z pamiątkami i zakład fryzjerski. Można go podziwiać do dzisiaj, znajduje się obecnie w posiadaniu chińskiej spółki Ming Hoong, która - po umiejętnej rozbudowie - zaadaptowała całość na kompleks hotelowo-restauracyjny. Zarówno Łazienki Północne, jak i Południowe wykonano z drewna, projektował je Paul Puchmüller.

Ulubione miejsce artystów

Cudownym miejscem były sopockie łazienki - tak je wspominał wybitny aktor Stanisław Michalski. - Mieściła się tam jadłodajnia, w której nam, artystom, dawali jeść za pół darmo. Podejmowali nas jak królów. Jeśli chodzi o randki, to najchętniej umawiałem się w okolicach Grand Hotelu. Wtedy jeszcze plaże były zarośnięte, więc stanowiły cudowne miejsce na czułe tete-a-tete. Latem piaseczek ciepły, szumi morze... Każda randka zaczyna się wieczorem, a kończy nad ranem. Czasami panowie kelnerzy z baru „Caro” byli tak uprzejmi, że przynosili oranżadę lub wodę sodową.

Żal serce ściska, że nie ma już uroczych Łazienek Północnych z 1903 roku. Po wojnie powstały nowe betonowe, ale gdzież im do łazienek Puchmüllera. W latach 1967-1972, w okolicy tradycyjnych rozbieralni z 1823 r., wybudowano duży, wielofunkcyjny obiekt, który na parterze mieścił biura, lokale handlowe i usługowe, na piętrze dużą kawiarnię, a na dachu dwa solaria. Drugi człon to budynek o długości 215 m - mieścił kabiny, w których plażowicze się przebierali. Dach pełnił rolę tarasu wypoczynkowego. Dzisiaj po tarasie nie ma śladu. Pozostał biały betonowy klocek, na prawo od Grand Hotelu. Była tam niesławna Zatoka Sztuki (ul. Franciszka Mamuszki).
Ale gdy już wybierzemy się w tę okolicę, to zapewne przez myśl nam nie przemknie, że pobliski kort tenisowy oraz pawilon sportowy pamiętają poprzednie stulecie. Ale to już osobna opowieść.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Festiwal podróżniczy za horyzontem

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Spacer na weekend. Sopockie Łazienki Północne i Południowe dawniej i dziś, czyli plaże, jakich nie pamiętamy - Dziennik Bałtycki

Wróć na kwidzyn.naszemiasto.pl Nasze Miasto