Mateusz Michniewicz, syn Czesława, gra w Arce

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Mateusz Michniewicz walczy o miejsce w składzie Arki Gdynia, grającej w Centralnej Lidze Juniorów U-18. To syn Czesława Michniewicza.

Czesława Michniewicza doskonale znają kibice futbolu w kraju. To były bramkarz Bałtyku Gdynia, Polonii Gdańsk i Amiki Wronki. W tym ostatnim klubie zagrał w ekstraklasie i w meczu Pucharu UEFA przeciwko Atletico Madryt. Jako trener zdobył Puchar i Superpuchar Polski z Lechem Poznań oraz mistrzostwo Polski i Superpuchar z Zagłębiem Lubin. Obecnie prowadzi młodzieżową reprezentację Polski, z którą awansował do finałów mistrzostw Europy. W ślady taty próbuje pójść syn, Mateusz, który jest w kadrze Arki w Centralnej Lidze Juniorów do lat 18.

- Obserwuję zachowanie bramkarzy w lidze angielskiej. Podoba mi się, jak grają David De Gea, Ederson i Alisson - mówi Mateusz.

Młody bramkarz juniorów Arki zdradza, że nie było nacisków ze strony taty tylko sam poszedł w tym samym kierunku.

- Ciągnęło mnie do gry w piłkę, ale tata spokojnie do tego podchodził - wyjaśnia.

- Mateusz zaczął w drużynie maluszków Lechu Poznań, kiedy podjąłem tam pracę. Była to zabawa, a po przeprowadzce do Gdyni zaczął uczęszczać na zajęcia Arki i tak jest do teraz. Przede wszystkim gra ma sprawiać mu dużą przyjemność, a to, że interesuje się piłką, idzie na zajęcia z torbą ze sprzętem, żeby uczestniczyć w treningu, to uczy systematyki i odpowiedzialności. Przychodzi weekend i trzeba pojechać na mecz. Mateusz gra bardzo mało, ale zawsze jest przygotowany. Dużo meczów oglądamy w domu i na żywo, więc ma dużą wiedzę jak powinien grać, ale z tym jest problem, bo meczów nie rozegrał zbyt dużo w CLJ, ale żyje drużyną i to mi się podoba - przyznaje ojciec.

Mateusz rozmawia dużo z tatą o futbolu, ale wspólnych profesjonalnych treningów nie mieli.

- W domu o piłce rozmawiamy cały czas, od rana do nocy - śmieje się Czesław. - Rozmawiamy o treningach, o meczach jakie rozgrywali i o błędach. Jak pracowałem w ekstraklasie, to był ze mną na kilku zgrupowaniach, więc wie, jak wyglądają treningi na tym szczeblu. Mateusz patrzył jak pracował mój sztab. Ma wiedzę, ale zawsze mu powtarzam, że w domu może powiedzieć wszystko, ale przy trenerze nie może komentować jego pracy tylko skupić się na swoich zadaniach. Mateuszowi doradzam cierpliwość, bo bramkarz na boisku może być tylko jeden. Ja też byłem cierpliwy, ale czas wykorzystałem, żeby skończyć studia i to była przepustka do pracy trenera. Mateusz też ma swój cel i w przyszłości chce być trenerem. Nic lepiej nie rozwija jak systematyczny trening, bez względu na to, czy będzie piłkarzem czy nie. Czas pokaże. Trenerem może być, bo się tym interesuje, ma wiedzę i może korzystać z pierwszej ręki. Są tajemnice trenerskie, ale my ich przed sobą nie mamy. To jest jego największy atut, który w przyszłości może mu się przydać.

Młody bramkarz Arki przyznaje, że nauka cierpliwości nie była łatwa.

- Czasami się denerwuję, ale już się nauczyłem cierpliwości - mówi Mateusz. - Chciałbym być piłkarzem i w ten sposób zarabiać na chleb. Mam nadzieję, że zbierane doświadczenie pomoże mi w przyszłości w pracy trenera albo w innej funkcji w piłce nożnej.

Obaj lubią korzystać na co dzień z Twittera. Kto zatem z nich jest królem w tej dziedzinie?

- Zdecydowanie tata - śmieje się Mateusz.

- Odkąd zostałem selekcjonerem reprezentacji U-21 to ograniczyłem działalność na Twitterze. Wcześniej wpisy były bardziej ostre i kontrowersyjne, ale teraz z racji funkcji staram się być bardziej powściągliwy. Czasami czytając niektóre opinie aż kusi, żeby coś napisać, ale nie wypada. Czasami z „Matim” rozmawiamy na temat Twittera i mówię mu, czego ma nie pisać albo dzwonię do niego, żeby szybko skasował jakiegoś tweeta. Twitter jest fajny, ale trzeba uważać, bo jednym zdaniem można zaszkodzić sobie i innym. Z Mateuszem dobrze się rozumiemy, jak to mówią łączy nas piłka i wszystko co z futbolem związane. Robimy sobie wycieczki i w jeden weekend byliśmy na meczu Liverpool - MU, bo jesteśmy kibicami Liverpoolu i liczymy, że będzie feta na zakończenie ligi - zdradza Czesław.

A jakie cele stawia przed sobą Arka w Centralnej Lidze Juniorów U-18?

- Nie zaczęliśmy dobrze rundy, ale w końcu udało się wygrać. Celem jest utrzymanie, żeby nie spaść z ligi na 90-lecie klubu - powiedział Mateusz.

W ostatnim meczu Arka Gdynia wygrała z Legią Warszawa 2:0.

CENTRALNA LIGA JUNIORÓW w SPORTOWY24.PL

**Wszystko o

Centralnej Lidze Juniorów - newsy, ciekawostki, wyniki i tabele!

**

polecane: FLESZ: Nowe zasady spadków i awansów w ekstraklasie i 1.lidze

Wideo

Materiał oryginalny: Mateusz Michniewicz, syn Czesława, gra w Arce - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3