Kwidzyn. Czy wszyscy jesteśmy lalkami?

Łukasz KłosZaktualizowano 
W ubiegłą sobotę zakończył się Festiwal Animo. Przez 5 dni prezentowano teatr, film, muzykę i wystawy. W imprezie uczestniczyło niemal 1,5 tys. widzów

Animo obchodziło w tym roku mały jubileusz międzynarodowego charakteru festiwalu, bo 5 października rozpoczęła się 5. edycja, w której mogli wziąć udział goście z różnych stron świata. Organizowana przez Scenę Lalkową im. Jana Wilkowskiego impreza przyniosła wiele niespodziewanych wrażeń.

Rozpoczęcie Animo 2010 wydało się frapujące, choć każde kolejne wydarzenie usprawiedliwiało ruch organizatorów. Było bez oficjalnych powitań, uścisków dłoni czy okazjonalnych kwiatów. "Festiwal rozpoczął się sam", jak lubił mawiać Piotr Stec, odpowiedzialny za PR przedsięwzięcia. Warto przyjrzeć się bliżej pierwszemu, festiwalowemu wieczorowi, bo wybitnie odzwierciedla intencje organizatorów.

Przybyłych do Muzeum Zamkowego przywitał Elvis Prasley. W krótkim recitalu zaśpiewał kanon rock'n'rollowych hitów. Martwa kukła artysty ożyła pod wprawną ręką animatora, Krzysztofa Falkowskie-go. Kiedy artysta ustami swojej lalki poprosił o nożyczki, by uniezależnić się od krępujących ją więzów, hasło tegorocznej edycji festiwalu - "Jesteśmy lalkami" - zabrzmiało jako coś więcej, niż tylko chwytliwy slogan.

Z muzealnej widowni, na wystawę prac Joanny Braun, a następnie na plac między zamkiem, katedrą a nowoczesną bryłą teatru, gdzie przygotowano kolejną scenę widzowie przechodzili bezwiednie. Tam ujrzeli kolejny minishow w wykonaniu Falkowskiego, ale warto się było wcześniej odwrócić od sceny, by posłuchać monotonnego głosu lektora, przywołującego kolejne zasady Sprawiedliwego Handlu. Prezentowany na telebimie materiał (nomen omen animowany) miał charakter poradnikowy, lekko perswazyjny, bo wskazywał korzyści z wyboru produktów oznaczonych określonym godłem. Jednak nastrój zapełnionego placu i płynący z głośników monolog przywoływały również skojarzenia antyutopii bliskiej Orwellowi, w której ludzie tylko wtedy będą postępować słusznie, jeśli coś im się "wyjaśni".

- Niesamowite było to przejście z muzeum na plac, by wejść następnie do ciepłego kina - mówił zagadnięty Mateusz, któremu wtórowali Monika oraz Błażej. I trzeba im przyznać rację, bo tym "wejściem" usprawiedliwili motto festiwalu, a zarazem pokazali związek sztuki z animacją społeczną.

Choć pierwsza z dziedzin, jakie miało poruszać Animo, obroniła się, to trudności pojawiły się w kolejnych dniach. Nierówny poziom teatralnych pokazów, odzwierciedlił się w chwiejnych odczuciach widzów. Ktoś wspomniał, że zawiódł się na "Makbecie", ale znowuż widownia nie milczała po spektaklu, klaszcząc bez udawania. Ktoś stwierdził, że Walny zbyt ciężko zagrał szekspirowskiego "Hamleta", inni nie kryli zachwytu nad pięknem lalek i podziwu dla świeżego spojrzenia na kanoniczną sztukę.

Z entuzjazmem natomiast przyjęto pokaz fińskiego duetu. Ville Walo i Kalle Hakkarainen pokazali w istocie to co z pewną ostrożnością można określić wyrazem gustu młodego pokolenia. Akrobaci zręcznie połączyli sztuczki znane z cyrkowych widowisk, z multimedialną scenografią stworzoną przez obrazy wyświetlane z projektora. Sednem sztuki był popis, w którym artyści przerzucali się pałkami z wyświetlonymi na ekranie postaciami. Trudna technicznie scena miała jednocześnie niezaprzeczalny sens.

Z zaskakującą organizatorów chęcią widzowie w tym roku uczestniczyli w pokazach filmowych. Animacja na ekranie (czy to w filmie Canio Cuto, czy w prezentacjach laureatów poznańskiego a międzynarodowego Festiwalu Animator) cieszyła się sporym uznaniem, słyszalnym w kuluarach.

Choć w przyszłym roku organizatorzy będą obchodzić już okrągły jubileusz 10 edycji festiwalu jako takiego, to każde kolejne spotkanie pod egidą Sceny Lalkowej przynosi jakiś nowy element. Coś, co zapada w pamięci. I warto by w tej chwili przywołać słowa z jakim w ubiegłym roku wchodziliśmy w Animo - "na prowincji, ale nie prowincjonalnie" - by dodać jeszcze do tego "niezwykle".

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Kwidzyn. Czy wszyscy jesteśmy lalkami? - Kwidzyn Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3