Gm. Gardeja. Rozkradli wszystko...

Łukasz KłosZaktualizowano 
Mieszkanka Osadnik (gm. Gardeja) od 15 lat pozbawiona jest dostępu do wody. Nie może też korzystać z prądu. Dom, w którym mieszka, zdewastowali szabrownicy. Urzędnicy twierdzą, że nadaje się tylko do wyburzenia i chcą by się stamtąd wyprowadziła, ale ich obaw nie potwierdza nadzór budowlany

Nie ma bieżącej wody ani nie może korzystać z prądu. Ze ścian odpadają tynki a po opuszczonych, sąsiednich lokalach grasują szczury, psy i... szabrownicy.
- Rozkradli wszystko, od westfalek i wanien, po żelazne okucia i solidne deski podłogowe - twierdzi Teresa Plichta, która zamieszkuje jedno z 12 mieszkań w bloku Osadniki 4. Wszyscy sąsiedzi wynieśli się, gdy przedstawiciele Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, zarządcy nieruchomości, ostrzegli w 1995 r., że konstrukcja ma ukrytą wadę i grozi zawaleniem. Przestraszeni lokatorzy pospiesznie opuścili zajmowane przez siebie lokale, zostawiając wyposażenia łazienek czy kuchni. Bała się również Teresa Plichta, ale nie godziła się na bezwarunkowe opuszczenie własnościowego mieszkania.

- Tu miałam działkę, gdzie uprawiałam zioła. Dzięki temu mogłam dorobić do niewielkiej renty i utrzymać siebie i nastoletnią córkę, którą wówczas wychowywałam sama - wspomina mieszknka Osadnik. - Zaproponowano mi kilkanaście lokali, ale albo moja renta nie starczała na czynsz, albo kazano mi dopłacać bądź remontować na własny koszt. A ja żadnych oszczędności nie miałam.

W końcu budynek został przekazany gminie Gardeja. Miały tu powstać lokale komunalne. Agencja Nieruchomości Rolnych przeznaczyła nawet 300 tys. zł w 2 transzach na remont lokali. Wyremontowane miało być również mieszkanie Teresy Plichty.
- Pani Plichta zażądała jednak na czas remontu notarialnych gwarancji dla lokalu tymczasowego, których nie mogłem jej dać - tlumaczy Jerzy Grabowski, wójt gminy Gardeja. - Odpowiadam za mienie publiczne, więc nie mogę nim swobodnie dysponować.
Tymczasem, zdaniem wójta Grabowskiego, narastające roszczenia połączone z protestami względem kolejnych, składanych pani Plichcie propozycji trwały miesiącami.
- To doprowadziło do takiego podwyższenia kosztów ewentualnego remontu, że przedsięwzięcie przerosło możliwości gminy - twierdzi Grabowski. - Jednocześnie samorząd musiał się rozliczyć z przekazanych przez ANR funduszy. Dopiero negocjacje z agencją pozwoliły przeznaczyć te środki na inny cel, czyli wodociąg w Czachówku - dodaje.

Jerzy Grabowski zadeklarował jednocześnie, że jeśli byłaby wola ze strony Teresy Plichty by raz jeszcze rozważyć możliwe dla obu stron rozwiązania, to spotka się i porozmawia. - Oczekuję jednak otwartości również ze strony pani Teresy - podkreśla Jerzy Grabowski.

polecane: FLESZ: 10 matek, które zmieniły świat

Wideo

Materiał oryginalny: Gm. Gardeja. Rozkradli wszystko... - Kwidzyn Nasze Miasto

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3