Dwa finały na jubileusz MMTS Kwidzyn w ekstraklasie

Rafał CybulskiZaktualizowano 
Zakończony niedawno sezon był dla MMTS Kwidzyn dziesiątym w ekstraklasie. Mały jubileusz zbiegł się przy tym z największymi sukcesami w historii klubu. Kwidzynianie, na co nikt nie stawiał, zagrali w dwóch finałach - krajowej ligi i europejskiego Challenge Cup. Oba przegrali, ale z boiska mogli schodzić z podniesionymi głowami. Tylu emocji, ile w ostatnich miesiącach, kibice MMTS nie doświadczyli chyba w trakcie dziewięciu poprzednich sezonów razem wziętych.

Sukcesy udało się osiągnąć, mimo że klub poważnie odczuł skutki kryzysu finansowego. Zamiast wymarzonego budżetu na poziomie 2,5 mln zł, w klubowej kasie było ostatecznie o kilkaset tysięcy mniej. Z tego powodu zawodnicy i trenerzy dostawali wypłaty z opóźnieniem. W klubie, który chlubił się swoją stabilnością, taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy od kilku lat. Doszło do tego, że zespół nie pojechał na turniej towarzyski do Kościerzyny, który miał być ostatnim sprawdzianem przed startem ligi.
- Zawodnicy zachowali się niepoważnie, stracił na tym wizerunek klubu - grzmieli wtedy działacze, ale potem wszyscy skupili się na rozgrywkach.
W pierwszej części sezonu MMTS grał w kratkę, ale nie tracił kontaktu z czołówką tabeli. Cechą wyróżniającą kwidzynian było to, że wiele wygranych meczów rozstrzygnęli na swoją korzyść dzięki zimnej krwi w końcówkach spotkań. Wiele razy w kilka minut potrafili odrobić kilkubramkowe straty. Wrażenie ogólne obniżały jednak aż cztery wysokie, ponad 10-bramkowe porażki, dwukrotnie z Vive Targi Kielce oraz z Wisłą Płock i Travelandem Olsztyn. Pewnym usprawiedliwieniem były kontuzje.
Z ich powodu Michał Waszkiewicz stracił ponad pół sezonu, Łukasz Czertowicz nie zagrał w kilku pierwszych meczach, zaś reżyser gry Maciej Mroczkowski stracił kilka meczów w środku rozgrywek. Jednak już w grudniu efektownym zwycięstwem z Wisłą w Kwidzynie podopieczni Zbigniewa Markuszewskiego zasygnalizowali, że stać ich na wiele.
Wielka forma przyszła jednak dopiero w lutym, gdy liga wznowiła rozgrywki po ponad miesięcznej przerwie. MMTS wygrał wtedy pięć spotkań z rzędu i rundę zasadniczą zakończył na trzecim miejscu.
Jeszcze bardziej kwidzynianie zaimponowali w play-off. W pierwszej rundzie "na zimno" wypunktowali Traveland Olsztyn, a w półfinale pokonali faworyzowaną Wisłę 3:2, choć po dwóch meczach w Płocku przegrywali 0:2. W finale nie sprostali Vive, ale wynik 0:3 nie oddaje tego, co działo się w tych trzech meczach, bo MMTS, ku zaskoczeniu wszystkich, stawił spory opór kielczanom. W meczu nr 3 potrzeba było trzech dogrywek.
W tym sezonie kibicom zaimponowały jednak nie tylko wyniki, ale i postęp w grze, jaki uczynili kwidzynianie. MMTS wygrał też rekordową liczbę - 19 meczów w sezonie. Poprzednio najlepszy był sezon 2004/05, gdy wygrali 16 razy.
- Wiele dało nam te parę lat grania w podobnym składzie - tłumaczy trener Markuszewski. - Poza tym stworzyliśmy kolektyw, a ja zawsze powtarzałem, że gdy nie ma się wielkich gwiazd, to trzeba grać zespołowo. To często był nasz problem, bo niektórzy zawodnicy mieli skłonności do zbyt indywidualnej gry. Poza tym pod koniec sezonu zaczęły też procentować doświadczenia zbierane na arenie międzynarodowej. Po prostu w pucharach mieliśmy okazję zagrać z zespołami, które prezentują zupełnie inny styl niż nasi krajowi przeciwnicy. W ten sposób wiele się nauczyliśmy.
MMTS w Challenge Cup został zatrzymany dopiero w finale. W dwumeczu ze Sportingiem Lizbona okazali się gorsi tylko o 3 gole. Wcześniej wyeliminowali rumuński HC Odorheiu Secuiesc, portugalski Xico Andebol Guimaraes oraz włoski Bologna United.
- To był najpiękniejszy maj w moim życiu - przyznał Zygmunt Mancewicz, prezes MMTS podczas spotkania w Urzędzie Miasta, odbierając z rąk burmistrza Kwidzyna Andrzeja Krzysztofiaka czek na 200 tys. zł.
Środki od miasta, choć niewątpliwie przydatne, nie rozwiążą kłopotów finansowych. W najbliższych miesiącach więc kwidzyński klub nadal będzie zaciskał pasa. Sposobem na oszczędności jest rezygnacja z trzech zawodników.
Już wcześniej było wiadomo, że nowej umowy nie podpisze Czertowicz, który porozumiał się z drugoligowym klubem z Niemiec. Klub nie przedłuży także kontraktów z Jackiem Wardzińskim i Tomaszem Witaszakiem. W ich miejsce najprawdopodobniej nie zostanie nikt pozyskany. Więcej szans ma dostać zdolna młodzież, m.in. młodzieżowy reprezentant Polski Antoni Łangowski oraz inny kadrowicz Adam Pacześny.
Trener Markuszewski i jego zawodnicy są już na zasłużonych urlopach. Przygotowania do nowego sezonu rozpoczną dopiero 12 lipca.

polecane: FLESZ: Umacnia się rynek pracownika. Oto zawody najbardziej pożądane.

Wideo

Materiał oryginalny: Dwa finały na jubileusz MMTS Kwidzyn w ekstraklasie - Kwidzyn Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3